Aktualności

01-03-2018

Wystawa – Witold Szalonek „Tu jest mój dom”


            2 marca mija 91. rocznica urodzin Witolda Szalonka. Należy on – obok Krzysztofa Pendereckiego, Witolda Lutosławskiego i Henryka Góreckiego – do najsławniejszych twórców muzycznych tzw. polskiej drugiej awangardy, która zasłynęła pod koniec lat 50. i w latach 60. stosowaniem technik sonorystycznych.

            Związany był bardzo mocno z Górnym Śląskiem i Katowicami. Przyszedł na świat w Czechowicach-Dziedzicach. W Katowicach skończył liceum muzyczne, potem studiował tu w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej (to obecnie Akademia Muzyczna) u Bolesława Woytowicza i Wandy Chmielowskiej. Niedługo po ukończeniu studiów podjął pracę na macierzystej uczelni – najpierw jako asystent, potem docent. Na przełomie lat 60. i 70. objął posadę kierownika Katedry Teorii Muzyki i Kompozycji. Odznaczył się jako organizator śląskiego życia muzycznego – przede wszystkim festiwali: Śląskiej Trybuny Kompozytorów, Ars Cameralis Silesiae Superioris, Rainbow Music i Górnośląskiego Festiwalu Kameralistyki. W gablocie, znajdującej się w holu wypożyczalni Biblioteki Głównej, prezentujemy cenne zbiory związane z życiem Witolda Szalonka, a w szczególności z jego działalnością kompozytorską.

            Zgromadzone pamiątki eksponują postać Szalonka jako przedstawiciela śląskiego środowiska kulturalnego. Na fotografiach znajdujących się w gablocie można go zobaczyć w towarzystwie ważnych postaci dla tutejszej kultury muzycznej: Edwarda Bogusławskiego (przy organach w Auli im. Bolesława Szabelskiego), Bolesława Woytowicza, Józefa Świdra, Wojciecha Kilara i mniej związanego ze Śląskiem Romualda Twardowskiego. W wywiadzie przeprowadzonym przez Ryszarda Gabrysia dla tygodnika Tak i Nie w 1984 roku – czasie, kiedy Szalonek był wykładowcą w Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie Zachodnim – kompozytor jasno deklaruje: „(..) mój dom jest tu, dosłownie: na Koszutce, ósme piętro. A rodowód – czechowicki, górnośląski” i komentuje m.in. odbiór polskiej muzyki za granicą.

            Warto zobaczyć eksponaty świadczące o ciepłych uczuciach, jakimi Szalonek obdarzał uczelnianą bibliotekę i jej pracowników: rękopis „Dyptyku”, który w 1993 roku kompozytor zadedykował Archiwum Śląskiej Kultury Muzycznej działającemu przy niej i dowcipną pocztówkę z wakacji w greckim Porto Cheli z pozdrowieniami dla „Tyrana z Byblos” i jego „poddanych”. Chodziło o Karola Musioła, ówczesnego kierownika Biblioteki Głównej, który był przyjacielem kompozytora. Po jego śmierci Szalonek zadedykował jego pamięci Elegię na śmierć przyjaciela z 1989 roku.

            Ekspozycja w drugiej części skupia się już ściśle na przedstawieniu twórczości muzycznej. Wielkim odkryciem Szalonka były tzw. dźwięki kombinowane – wielodźwięki składające się czasem nawet z aż czterech tonów wykonywane na instrumentach dętych drewnianych (niezależne prace w tej materii prowadził Bruno Bartolozzi). Kompozytor tworzył obszerne rejestry takich wynalazków, w których do zapisu nowych brzmień wykorzystywał stworzone przez siebie symbole. Katalogi takie były również nagrywane na taśmę przez instrumentalistów, z którymi współpracował: Edwarda Manderę, Andrzeja Janickiego czy Wiktora Osadzina. Na wystawie znajdują się zarówno katalogi papierowe, jak i taśmy zawierające ich wersje audio.

            Dolne półki gabloty zajmują rękopisy not programowych do utworów, pisane przez ich twórcę, w zestawieniu z odpowiednimi partyturami. Przeczytać można taki komentarz do Improvisations sonoristiques na klarnet, puzon, wiolonczelę i fortepian z 1968 roku. Ostatnią półkę poświęcono rzadko wykonywanemu dziełu Gerard Hoffnung’s Six Unpublished Drawings. To przykład dorobku Szalonka o lżejszym charakterze. Do stworzenia sześciu części utworu pchnęły go rysunki żydowskiego satyryka Gerarda Hoffnunga, które prezentujemy w zbiorze wydanym przez czeski Supraphon.


Biuletyn Informacji Publicznej