Laudacja
prof. Józefa Stompla

Magnificencjo, Szanowny Panie Rektorze,
Prześwietny Senacie,
Dostojny Doktorancie,
Panie i Panowie!

AM - Doktorzy Honoris Causa: Józefa Stompel

Oto po raz trzeci Uczelnia nasza – ta Aula – jest miejscem szczególnego Wydarzenia. I powiem, że pewnie...już po raz ostatni, tuż obok bowiem wyrasta nowy obiekt, z przepiękną – jak zapowiadają – salą koncertową, w której zapewne odbywać się będą w przyszłości równie podniosłe uroczystości jak obecna chwila – nadania najwyższej godności akademickiej, doktoratu honoris causa. Godność to niezwykła, honorująca jednostki wybitne, ludzi o ogromnych zasługach w dziedzinie, w której działają, ludzi niepowtarzalnych, oryginalnych i jedynych. Nazwiska Henryka Mikołaja Góreckiego i Krystiana Zimermana, dziś już – można rzec – ludzi-instytucji, znaczą w dziedzinie kompozycji i wykonawstwa całą epokę. Nie ma dziś bodaj sali koncertowej na kulturalnej mapie świata, gdzie nie wykonywano by dzieł naszego pierwszego doktora honoris causa, ani też miejsca na wspomnianej mapie, do którego nie dotarłby ze swoją sztuką Krystian Zimerman.

I oto dziś do tych wielkich nazwisk pragniemy dołączyć trzecie: Profesora Andrzeja Jasińskiego – pianisty, pedagoga, wychowawcy. Muszę powiedzieć, iż powierzenie przez Wysoki Senat i Władze Uczelni zaszczytu wygłoszenia laudacji na cześć Profesora sprawiło mi niezwykłą satysfakcję, a zarazem wielką radość. Oto bowiem mam wygłosić "mowę pochwalną" na cześć Kolegi, którego znam już od 1952 roku – i z którym tak wiele wspólnie przeżyliśmy. Dziś nasze siwe włosy – zwłaszcza moje, bo na Twojej głowie, Andrzeju, trudno byłoby je dostrzec – świadczą o upływie czasu: czasu naszych studiów, rozpoczętych dosłownie w tym samym dniu; czasu, w którym z roku na rok zaliczaliśmy egzaminy, zdobywali nagrody i wyróżnienia w konkursach; czasu, w którym przyszło nam razem pracować w tej samej Alma Mater, której progi przekroczyliśmy gdzieś w połowie czerwca 1952 roku. Dobrze pamiętam dzień, w którym czekając na swoje wejście do tej sali, by poddać się egzaminowi wstępnemu, podsłuchiwałem pod drzwiami i podziwiałem grę kogoś, kto wykonywał między innymi Etiudę w formie walca Camille’a Saint-Saënsa, utworu może nie najwyższego lotu, jednak umożliwiającego wykonawcy ukazanie nieprawdopodobnej sprawności technicznej i estradowego nerwu. Mój podziw dla tego Kogoś nie minął – trwa po dziś dzień. Owym podsłuchiwanym przeze mnie kandydatem był właśnie Andrzej Jasiński, któremu już za chwilę nadana będzie najbardziej zaszczytna akademicka godność.

Andrzej Jasiński ukończył studia w klasie fortepianu profesor Władysławy Markiewiczówny w tutejszej Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w 1959 roku, otrzymując dyplom z wyróżnieniem. Już w rok później zwyciężył w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Marii Canals w Barcelonie – i nagroda ta ułatwiła Mu zagraniczny artystyczny debiut, który miał miejsce w Turynie, gdzie z orkiestrą RAI pod dyrekcją Carla Zecchiego wykonywał Koncert fortepianowy d-moll Wolfganga Amadeusa Mozarta; koncert ten transmitowany był wówczas na żywo przez włoskie radio.

Pozwolą Państwo w tym miejscu na osobistą refleksję: wcześniej, jeszcze jako studenci, w 1958 roku byliśmy razem z Andrzejem Jasińskim na konkursie im. George’a Enescu w Bukareszcie. Andrzej pojechał z zainfekowanym, bolącym palcem, przypadłości tej nabawił się w czasie wędkowania – po prostu haczyk na ryby skaleczył mu palec. Choć w konkursie w Bukareszcie Andrzej Jasiński nie mógł wykazać się w pełni swoimi umiejętnościami, jednak "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło"; poznaje słynną Nadię Boulanger, a w pierwszym etapie słucha go znakomity włoski dyrygent Carlo Zecchi, zasiadający wówczas w konkursowym jury.

I oto w końcu spełniają się słowa Jego Profesorki, wypowiedziane w pociągu w drodze powrotnej z eliminacji do VI Konkursu Chopinowskiego, że "oliwa i tak wypłynie na wierzch": przychodzi wspaniały triumf w Barcelonie, którego następstwem będzie uzyskanie stypendium u Magdy Tagliaferro w Paryżu, a wkrótce także wspomniany debiut w Turynie z Carlo Zecchim. A później dalsze koncerty w byłym ZSRR, w tym w republikach azjatyckich – Uzbekistanie, Kazachstanie, Kirgizji; w Karagandzie Andrzej wykonuje dwa koncerty w tonacji d moll – Mozarta i Johannesa Brahmsa. Repertuar Andrzeja Jasińskiego zaczyna się w szybkim tempie powiększać, młody artysta przyswaja sobie najpoważniejsze, sztandarowe pozycje fortepianowej literatury, m.in. trzy ostatnie Sonaty fortepianowe Ludwiga van Beethovena i Sonatę h-moll Franciszka Liszta. Daje kolejne koncerty w Czechosłowacji... Nawiasem mówiąc, nasz pierwszy wspólny zagraniczny koncert, w 1959 roku, miał miejsce również w Czechosłowacji, niedaleko stąd – w Karwinie. Za swoje pierwsze zagraniczne "honorarium" Andrzej kupił... kołowrotek na szczupaki – w powrotnej drodze, w pociągu z Ostrawy do Katowic objaśniał mi zasady działania tego urządzenia. A po Czechosłowacji następują kolejne wyjazdy: do ówczesnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, do krajów Ameryki Południowej, do Stanów Zjednoczonych i do Japonii.

Obok tak pięknie rozwijającej się działalności koncertowej coraz większą rolę w życiu Andrzeja Jasińskiego zaczyna jednak odgrywać nauczanie – ono stanie się jego wielkim powołaniem, przeznaczeniem – i prawdziwą pasją. Pamiętam inne słowa Jego Profesorki, Władysławy Markiewiczówny, wypowiedziane w gronie pedagogów i studentów naszej Uczelni już po sukcesie Krystiana Zimermana: "bo On jest nauczycielem z Bożej Łaski!".

Szanowni Państwo! Oto cała prawda o naszym dzisiejszym bohaterze: Krystian Zimerman nie był przypadkowym sukcesem młodego pedagoga; faktem jest, iż talent niezwykle uzdolnionego dziecka spotkał się z drugim talentem – natchnionego pedagoga. I to pięknie zaowocowało. Ale po Zimermanie byli też inni: Krzysztof Jabłoński, Jerzy Sterczyński, Joanna Domańska, Zbigniew Raubo, Rafał Łuszczewski, Magdalena Lisak, Anna Górecka, Beata Bilińska, Hubert Salwarowski, Piotr Banasik – wszyscy oni są laureatami czołowych nagród poważnych konkursów pianistycznych.

Andrzej Jasiński naturalnie nie zawiesił swojej działalności koncertowej, wie przecież doskonale, jak wielką wartością dla studenta – poza codzienną pracą w klasie, w czasie której Profesor często i dużo przecież gra – jest widok pedagoga występującego na estradzie. Zyskuje na tym Jego autorytet – i umacnia się także zaufanie studenta do swojego Mistrza.

W szkolnictwie artystycznym, szczególnie na stopniu akademickim, istnieje silna więź studenta z pedagogiem, wynikająca z indywidualnego toku pracy. Więź ta jest tym mocniejsza, im większą mądrością, wiedzą i poświęceniem obdarza swoich wychowanków Profesor. Nasz dzisiejszy Doktorant wykazuje nadzwyczajną intuicję w pracy z każdym studentem; wychodząc ze słusznego założenia, iż nie ma jednej uniwersalnej metody nauczania – metod jest tyle, ile problemów "wnosi" swoją osobą każdy ze studentów. Jednak za najistotniejszą w akcie twórczego wykonawstwa Profesor niezmiennie uznaje sprawę artystycznego wyrazu – poprzez piękny dźwięk fortepianu. Jak sam mówi, jego naczelną zasadą w artystycznym i pedagogicznym działaniu jest nieustanne zadawanie sobie pytań: jak powinno być?, jak należy zagrać, by oddać wiernie przekaz kompozytora? I dalej: jak jest?, jak ja gram? Samokontrola oraz wrażenia osób nas słuchających mogą dać odpowiedź na to pytanie. A następnie: co robić, by grać jak należy? Tu dochodzi do głosu inteligencja, stosowanie rozmaitych sposobów technicznych, korygowanie myślenia, odczuwanie, wpływanie na stan psychiczny. I wreszcie: czy może być lepiej? Na pewno tak, bo droga do ideału na szczęście jest nieskończona! Na te fundamentalne pytania, okazuje się, Profesor znajduje odpowiedzi – i wynikami swojej pracy udowadnia to codziennie.

Zaprawdę, nadzwyczajna atmosfera panuje w tej klasie! A klasa ta – to grupa wybrańców w całym tego słowa znaczeniu. Bo to wprawdzie oni – studenci – wybierają swojego Profesora (można sobie wyobrazić, jak liczna to grupa, nie tylko polskich studentów zresztą), lecz to także On ich wybiera. Studenci Profesora to prawdziwi wybrańcy losu. Do dnia dzisiejszego klasę Andrzeja Jasińskiego ukończyło 48 absolwentów naszej Uczelni, w tym 14 z wyróżnieniem. Są to – obok wspomnianych wyżej laureatów międzynarodowych konkursów – także Joanna Michna, Joanna Szczepaniak i Wojciech Kocyan. Cała wymieniona "czternastka" to nazwiska znane z prowadzonej działalności artystycznej, a od pewnego czasu także pedagogicznej – w znaczących ośrodkach muzycznych na całym świecie.

W latach 1979-82 Profesor Andrzej Jasiński nie przerywając działalności w swojej macierzystej Uczelni pracował także w Hochschule für Musik w Stuttgarcie, jednak trudności z przemieszczaniem się w latach stanu wojennego zniechęciły Go do kontynuowania współpracy z tą Szkołą. Od 18 lat natomiast, corocznie w lipcu Profesor prowadzi zajęcia w ramach tzw. Sommerakademie w Mozarteum w Salzburgu; bywało, że do jego klasy zgłaszało się tam nawet do 80 studentów różnych narodowości, znacznie więcej niż do klas prowadzonych przez innych znakomitych pedagogów (po interwencji Profesora kierownictwo "letniej akademii" wyrównało jednak mniej więcej "obłożenie" poszczególnych klas). Profesor Jasiński bywa też wykładowcą w Ecole Normale de Music Alfred Cortot w Paryżu oraz w ramach Incontri col Maestro (Spotkania z Mistrzem) w Imoli we Włoszech, w jednej z czołowych uczelni pianistycznych na świecie. Prowadzi rozliczne lekcje otwarte, kursy mistrzowskie i kursy dla nauczycieli gry na fortepianie – dosłownie we wszystkich liczących się ośrodkach muzycznych naszego globu. Wszędzie gdzie się pojawia, pozostawia rzesze usatysfakcjonowanych i wdzięcznych słuchaczy. A dodać też trzeba, że Profesor jest poliglotą – mówi biegle po francusku, hiszpańsku, włosku, angielsku, a gdy potrzeba, także po niemiecku i po rosyjsku. Ułatwia to niesłychanie kontakt zarówno w indywidualnej pracy ze studentem – skądkolwiek by nie przybył, jak też podczas wygłaszanych wykładów czy prowadzonych lekcji otwartych.

Wszyscy pamiętamy znakomity, niezwykle oryginalny wykład inauguracyjny Profesora na rozpoczęcie Roku Akademickiego 2003/2004 – wykład o Mazurkach Fryderyka Chopina, ilustrowany własna grą. Otóż, w Japonii nagrana została na nośnikach video i DVD "rzecz o mazurkach", znacznie poszerzona w stosunku do wspomnianego wykładu, gdzie Profesor z właściwą sobie swadą objaśnia i ilustruje tajniki tej formy tanecznej uwielbiającym muzykę Chopina Japończykom.

Od 1975 roku Profesor Andrzej Jasiński zasiada w Jury Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, a w 2000 i 2005 roku był przewodniczącym tego gremium. Również po wielekroć zapraszany był do Jury tak poważnych konkursów jak Konkurs im. Królowej Elżbiety Belgijskiej w Brukseli, Konkurs im. Marguerite Long i Jacquesa Thibaud w Paryżu, Konkurs im. Feruccia Busoniego w Bolzano, Konkurs Artura Rubinsteina w Tel-Awiwie, Konkurs Pianistyczny w Dublinie w Irlandii, Konkurs Van Cliburna w Fort Worth w Teksasie, Konkurs w Casablance w Maroku (jako przewodniczący), konkursy w Tokio, Hammamatsu, w Pekinie, w Tajpei na Tajwanie, w Pretorii w RPA, czy też – raz – Konkurs im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie.

Profesor Andrzej Jasiński brał udział w kilkunastu przewodach doktorskich i habilitacyjnych, był również recenzentem w postępowaniach o nadanie tytułu profesora sztuki tak powszechnie znanym osobistościom życia muzycznego, jak Bogusław Nowicki – rektor Akademii Muzycznej w Poznaniu, Anna Wesołowska-Firlej – były rektor Akademii Muzycznej w Łodzi, Maria Szrajber – były dziekan Wydziału Instrumentalnego Akademii Muzycznej w Warszawie, Jerzy Sterczyński – obecny dziekan tego Wydziału oraz Krzysztof Jabłoński, Ewa Pobłocka, Piotr Paleczny czy Klara Langer-Danecka. Był także laudatorem podczas uroczystości nadania godności doktora honoris causa Profesorowi Janowi Ekierowi i Profesor Reginie Smendziance z Warszawskiej Akademii Muzycznej – no i "naszemu" Krystianowi Zimermanowi. A w dziejach katowickiej Uczelni był nadto bodaj najdłużej sprawującym funkcję kierownika Katedry Fortepianu: było to w latach 1979-96 oraz 2002-05, a więc przez 20 lat!

Trzeba też powiedzieć, iż wiele uczelni muzycznych – nie tylko polskich – niejednokrotnie czyniło starania o pozyskanie Profesora Jasińskiego. Bardzo cenimy sobie Jego każdorazową odmowę w tym względzie, Jego przywiązanie do katowickiej Uczelni, do własnego środowiska. A propos owego przywiązania: chciałbym nadmienić, iż działające w Warszawie Towarzystwo Przyjaciół Śląska wyróżniło Go w tym roku swoją nagrodą "Ślązaka Roku". Pan Rektor naszej Uczelni, Profesor Eugeniusz Knapik, obecny na uroczystości wręczenia tej nagrody, w swoim wystąpieniu powiedział wówczas: "Cała działalność Profesora, tak istotna dla budowy prestiżu i wysokiego poziomu katowickiej Uczelni, Jego trwałe więzi ze środowiskiem, z którego się wywodzi, dowodzą silnego związku emocjonalnego ze Śląskiem, jego kulturą i ludźmi tu mieszkającymi. Profesor Jasiński jest ambasadorem wysokiej kultury Śląska w świecie. Całe swe dotychczasowe życie poświęcił temu celowi. W jednym z wywiadów, na pytanie dziennikarza: «Bez czego nie mógłby się Pan Profesor obejść?», Profesor odpowiada tak: «Bez tej naszej szarzyzny. Kiedy wracam z Paryża czy Madrytu, wsiadam do tramwaju i zachwycam się katowickim Osiedlem Tysiąclecia, na którym mieszkam. Oglądam drzewa, kwiatki, cieszą mnie odnowione elewacje». Myślę, że ta prosta wypowiedź w pełni oddaje stosunek Profesora do życia oraz do miejsca Jego pochodzenia, ujawnia silne związki uczuciowe z Katowicami i ze Śląskiem. W imieniu społeczności katowickiej Akademii, dziękuję Towarzystwu Przyjaciół Śląska w Warszawie za nagrodę przyznaną jednemu z najznamienitszych jej przedstawicieli".

Spośród wielu ważnych nagród i odznaczeń, którymi może szczycić się Profesor Andrzej Jasiński wymienić należy przyznany Mu przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski oraz złoty medal Zasłużony dla Kultury "Gloria Artis", wręczony przez Ministra Kultury Waldemara Dąbrowskiego.

Powracając raz jeszcze do wątku osobistego: nie mogę nie wspomnieć o fakcie naszego wspólnego z Profesorem muzykowania na dwóch fortepianach z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej. Pierwszy raz miało to miejsce podczas części muzycznej Inauguracji Roku Akademickiego w naszej Uczelni 3 października 1997 roku w sali Filharmonii Śląskiej w Katowicach – wykonaliśmy wtedy z towarzyszeniem Orkiestry Akademickiej pod dyrekcją Jana Wincentego Hawela Koncert c-moll na dwa fortepiany Jana Sebastiana Bacha, będący transkrypcją słynnego Koncertu d-moll na dwoje skrzypiec. Dalsze wspólne nasze muzykowanie to koncert 20 listopada 1998 roku w Filharmonii Szczecińskiej – do koncertu Bacha dołączyliśmy wtedy Koncert Es-dur na dwa fortepiany Wolfganga Amadeusa Mozarta. Koncert Mozarta wykonywaliśmy również podczas wieczoru inaugurującego XXXIII Festiwal Pianistyki Polskiej w Słupsku 4 września 1999 roku, zaś oba koncerty – Bacha i Mozarta – raz jeszcze 3 marca 2000 roku w Opolu. Być może z chwilą przejścia "dwóch starszych panów" na emeryturę nasze możliwości czasowe zwiększą się (choć nieco w to wątpię) i nastąpi uaktywnienie naszych wspólnych występów. Tym bardziej, że ponoć dobrze nam to szło; Józef Kański w "Ruchu Muzycznym" po koncercie w Słupsku nie mógł wyjść z podziwu, pisząc: "nie dość, że z jednej uczelni, to jeszcze równo grają".

Te nasze dobre wzajemne relacje, rzutujące z całą pewnością na atmosferę pracy w Katedrze, na które z podziwem zerkają inni, nie są jedynie wynikiem zgodności charakterów – bo przecież każdy z nas jest inny, lecz świadczą o wzajemnym szacunku i docenianiu własnego dorobku. Myślę również, iż są kontynuacją i pokoleniowym "przeniesieniem zachowań naszych Mistrzyń – Pań Profesorek Władysławy Markiewiczówny i Wandy Chmielowskiej, których współpracę i wzajemne częste kontakty obserwowaliśmy. Dały nam dobry przykład!

Myślę wreszcie, iż musi się znaleźć w moim wystąpieniu miejsce na wyrażenie – w imieniu Profesora oraz nas wszystkich – słów uznania, szacunku oraz podziękowań dla Jego Małżonki. Zawsze uważałem, że nasze sukcesy w dużym stopniu zawdzięczamy naszym towarzyszkom życia, które nas wspierają, często doradzają, niejednokrotnie odciążając od wielu codziennych spraw. Dziękujemy Ci, Adziu!

Szanowni Państwo!

W ubiegłym roku w marcu, kiedy nasz dzisiejszy Doktorant wygłaszał laudację na cześć swego wychowanka Krystiana Zimermana, odbierającego wówczas to samo zaszczytne wyróżnienie, padły słowa wzruszające – stwierdzenie Profesora, iż wiele nauczył się od swojego ucznia. Chciałbym dziś powtórzyć te same słowa: wiele się od Ciebie, Andrzeju, my wszyscy – nie tylko Twoi koledzy, członkowie Katedry Fortepianu i studenci – nauczyliśmy. Przez swoją obecność wśród nas stwarzasz w Katedrze i w całej Uczelni klimat najwyższego profesjonalizmu i atmosferę chęci nieustannego doskonalenia się. Niech ta najwyższa godność akademicka, którą dziś otrzymujesz, będzie uhonorowaniem Twojej osoby – Twojej postawy i działalności, a dla Uczelni – jeszcze jednym powodem do satysfakcji i dumy.

Prof. Józef Stompel
Katowice, 14 grudnia 2006 roku

Biuletyn Informacji Publicznej